Living Dance Form
| Historia, czyli jak to się zaczęło... |
|
|
|
| Źródła i inspiracje | |
| Wpisany przez Joanna Łukaszewicz-Bernady | |
| wtorek, 22 lutego 2011 14:45 | |
|
Nie miałam pojęcia, jak bardzo zmieni się moje życie, gdy w listopadzie 2001 wyjeżdżałam do Stanów Zjednoczonych. Gdy znajomi pytali mnie, po co jadę w tak niebezpiecznym czasie (było to całkiem niedługo po 11 września) nie potrafiłam im podać racjonalnej odpowiedzi. Właśnie kończyła mi się praca w dziale internetowym Radia Zet, gdzie prowadziłam serwis ezoteryczno-rozrywkowy.
Pisałam teksty, chodziłam na warsztaty rozwoju osobistego, feng shui. Ale nadszedł czas na zmiany. Wiedziałam, że prowadzi mnie wewnętrzny głos i że muszę jechać, tylko nie wiedziałam dokąd. Wędrowałam po stronach internetowych ośrodków rozwojowych na całym świecie. Ponieważ to był etap, kiedy bardzo inspirowały mnie książki Castanedy, to najbardziej ciągnęło mnie do Meksyku. W końcu jednak rozpoczęłam od warsztatów Viktora Sancheza, które łączyły meksykański szamanizm z rozwojem osobistym. Warsztaty odbywały się w pięknym ośrodku pod Santa Fe w Nowym Meksyku i były naprawdę niesamowite. Otworzyły mnie jeszcze bardziej na wewnętrzny głos, na przyrodę i na bardziej dziką i nieznaną część mojej natury.
Po warsztacie zatrzymałam się w Los Angeles i pomyślałam, że ponieważ jestem tutaj, w kolebce przemysłu filmowego, może pójdę na jakieś zajęcia tańca. Jakby się tak zastanowić to jedno z drugim nie miało wiele wspólnego, ale to już później nie miało żadnego znaczenia. Dostałam od znajomych listę różnych miejsc, zajęć, począwszy od tańca współczesnego do hip-hopu i zaczęłam ją sobie przeglądać. Zwróciła moją uwagę nazwa Dance Alive. Zajrzałam na stronę, zobaczyłam co, gdzie i kiedy i pojechałam. Była to prawie miłość od pierwszego wejrzenia. Zajęcia prowadziła Melinda Deamon i na tyle mnie one zaintrygowały, że od razu zapisałam się na jednodniowy warsztat do Mariane Karou, twórczyni Dance Alive.
To było coś niesamowitego, nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Lubiłam tańczyć, lubiłam też sama tańczyć spontanicznie w domu, na spacerze z psem, chodziłam też kiedyś do klubu tańca, ale nie przyszło mi do głowy, że można TAK tańczyć z innymi, że może to również czemuś służyć, że może to być metoda rozwoju osobistego i to niezwykle przyjemna. To było 6 godzin intensywnej pracy, tańca, zabawy, kontaktu, poznawania, eksperymentów. Popatrzyłam na wyginającą się, dziką, wyglądającą jak wielki pająk (takie skojarzenie mi wówczas przyszło) Mariane i wiedziałam, że chcę to robić, że to już na zawsze będzie częścią mojej praktyki. Zaczęłam uczyć się tej metody, chodziłam na warsztaty, w końcu wzięłam udział w kursie trenerskim. Ponieważ byłam cały czas pod wrażeniem praktyk rekapitulacyjnych Sancheza (uwalnianie się od ograniczeń z przeszłości), od razu zauważyłam, że Dance Alive jest takim właśnie rodzajem rekapitulacji w ruchu, gdzie od razu zwracamy się do ciała uruchamiając w nim proces zmian.
Tak na marginesie to właśnie podczas warsztatu rekapitulacji dotarło do mnie, że taniec jest dla mnie źródłem radości i zdrowia, ale nie wiedziałam wtedy, że to odkrycie będzie poprowadzi przygodę mojego życia również zawodowego w takim kierunku.
W tamtym czasie trafiłam na książkę Arnolda Mindella Shamans Body. Byłam zachwycona tym podejściem, które Mindell nazywa psychologią zorientowaną na proces (ang. Proscess work), wtedy na tym zachwycie poprzestałam, ale kilka lat później psychologia procesu stała się bardzo istotnym elementem mojej ścieżki, mojej nauki i rozwoju.
Wróciłam do Polski i bardzo powoli zaczęłam prowadzić zajęcia. Nie było to łatwe, ale wtedy bardzo chciałam tańczyć, a ponieważ nie było u nas takich zajęć (a przynajmniej ja o żadnych nie wiedziałam), doszłam do wniosku, że muszę sama je zacząć tworzyć. Po kilku latach coraz więcej osób pytało mnie, czy nie chciałabym uczyć tego, jak prowadzić zajęcia. I tak pojawiło się Living Dance Form, program rozwoju poprzez taniec i medytację w ruchu. Rdzeniem metody było i pewnie będzie Dance Alive, ale ponieważ nigdy nie powstała szkoła Dance Alive, to nie było za bardzo możliwości, żeby to szło dalej w ten sposób.
Living Dance Form jest też przesiąknięte mną i tym, czego przez te lata doświadczyłam. Na pewno wpływ na jego obecny kształt miało podejście taoistyczne i psychologia procesu, a także ścieżki odnoszące się do bycia obecnym tu i teraz, ścieżki, które kontaktują nas z wiedzą i mądrością w nas samych. Każdy z nas posiada wewnętrzną mądrość i serce, które potrafi prowadzić nas przez życie. Bardzo istotna jest też uważność i świadomość siebie, swojego ciała, swoich ograniczeń i swoich możliwości. To my jesteśmy odpowiedzialni za własne życie, za wykraczanie poza ograniczenia ego i za rozwijanie potencjałów, które w nas tkwią. Living Dance Form pozwala nam być bliżej siebie, zaufać sobie i uwolnić siebie. Living Dance Form to radość, podążanie za tym co żywe, eksperymentowanie i uwalnianie tego, co w nas jest prawdziwe, naturalne i autentyczne w danym momencie.
Bardzo ważnym elementem Living Dance Form, który przyciągał mnie do zajęcia się różnymi praktykami, który jest obecny w tym co proponuje Victor Sanchez, Arnold Mindell i Mariane Karou, to praktyczność podejścia i połączenie z życiem codziennym. Praktyka musi mieć ścisły kontakt z kontekstem naszego życia, ma się przekładać na życie, a nie być od niego oderwana. Można powiedzieć, że wszystkie podejścia cielesne będą miały bezpośredni wpływ na życie właśnie poprzez ciało. Ale to też oznacza, że często pracujemy z konkretnymi sytuacjami z naszego życia, że odnajdujemy w tańcu schematy z naszego życia i że nasze odkrycia, momenty prawdy też staramy się świadomie przenosić do codziennego życia. Nie dzieje się to natychmiast, jest to proces, ale proces osadzony w naszych własnych realiach.
Na tej ścieżce bardzo istotne jest też osadzenie siebie i własnych praktyk w otoczeniu – kontakt z Ziemią, z przyrodą, kontakt z ludźmi, którzy nas otaczają, współistnienie, szanowanie i dawanie sobie oraz innym przestrzeni na bycie sobą. Czasem bardzo się od siebie różnimy, ale jeśli nie krzywdzimy się nawzajem, to czemu nie pozwolić sobie na te różnice? Related Articles
|



