|
[...] Dance Alive - sposób na lepsze życie Czy taniec może polepszyć nam życie? Dance Alive tak! Łączy bowiem nasz racjonalizm z kreatywnością, intuicją i uczuciami. Ilona zawsze podrygiwała, gdy rozlegała się muzyka, ale mimo licznych kursów, nie potrafiła się płynnie poruszać na parkiecie. Czuła, że coś blokuje jej ciało. Do wzięcia udziału w warsztatach Dance Alive przekonała ją przyjaciółka. Na zajęcia do Melindy Deamon i Joanny Łukaszewicz-Bernady przychodzą różni ludzie. Ale zawsze tacy, którzy odczuwają potrzebę rozwoju w kierunku bardziej świadomego życia. Chcą odkryć swoją moc. - W Dance Alive słuchamy swego ciała i szanujemy je - tłumaczy Joanna. - Tu nie można się nauczyć konkretnych stylów. Ten taniec pozwala odkryć w sobie to, co w tej chwili prawdziwe. A potem uczy, jak się z tym poruszać: i na warsztatach, i w życiu. Ilona czuła się na początku skrępowana, obserwując, jak inni poruszają się w rytm muzyki. Jedni w rozkroku kiwali się na boki, inni leżąc na plecach poruszali biodrami, ktoś inny kucał. Pomogły dopiero słowa instruktorki: "Zamknij oczy, a nikt nie będzie cię widział, potem bezpiecznie wsłuchaj się w to, co dyktuje ci twoje ciało". - Kiedy tak naprawdę odważymy się zejść do naszej podświadomości i pozwolimy dojść do głosu schowanym tam emocjom, zaczynamy lepiej się czuć we własnym ciele - tłumaczy Melinda. - Poszerzamy wtedy nie tylko swoje możliwości ruchowe, ale też uczymy się lepszych relacji z otoczeniem. Wiele ćwiczeń wymaga współpracy z innym uczestnikiem warsztatów. Podczas zajęć ludzie na chwilę mogą się zatrzymać, skupić na sobie i własnych potrzebach. To także doskonały relaks. - Taki taniec to jak wewnętrzny masaż, który sami sobie aplikujemy - śmieje się Melinda. Fragment artykułu Anny Augustyniak, który ukazał się w Magazynie Feniks nr 4/05
|